Syna Jafeta (orygiał)
Syna Jafeta (wersja)
1
Jefte – logopeda
Jefte, siedząc w sitowiu nad Jordanem, uważnie obserwował okolicę. Wiedział, że niebawem powinien pojawić się jakiś pacjent. Nie musiał długo czekać, gdyż już za chwilę zza drzew wyłonił się przestraszony Efraimita. Szedł powoli, prawie się skradał, jakby przeczuwał, co go czeka. Jefte, nie namyślając się długo, wyskoczył z zarosli i z nagim mieczem w dłoni popędził do Izraelity.
– Ha, mam cię! Myślałeś, że unikniesz kontroli? Niestety... No, dalej, wymów słowo „Szibbolet”! Co, nie rozumiesz? Chyba po hebrajsku mówię? – Jefte domagał się odpowiedzi. – Szybko, nie mam czasu! Szib-bo-let!
Zatrzymany zbladł i zaczął nerwowo pocierać ręką brodę. W końcu jednak, szturchnięty mieczem, przemówił:
– S-s-s-sibbolet... – Ha! Ha! Powiedziałeś „sibbolet”! Nie umiesz wymówić głoski „sz”! Od początku to podejrzewałem! A więc giń, sepleniąca świnio! – krzyknął z triumfem Sędzia, po czym ciął pacjenta w szyję, a ten martwy padł na ziemię.
Tego dnia Jefte wyleczył z wady wymowy jeszcze czterdzieści dwa tysiące Efraimitów.
